Flash z Palestyny, 23.2.2026
23/02/2026Przy tak jawnym wsparciu IL przez Biały Dom USA wciąż pozostają mediatorem (!) między Arabami (bo nie tylko Palestyńczykami) a IL. Są to rzeczywiście mediacje nowego wzoru, w którym zupełnie jawnie zrezygnowano z podstawowej zasady mediacji, jaką jest bezstronność mediatora.
Biuro koordynacyjne. Udało się w końcu władzom Autonomii Palestyńskiej wychodzić sobie w Radzie Pokoju Liaison Office, na czym im bardzo zależało. Jest to oficjalny kanał komunikacji między Komitetem Wykonawczym Rady Pokoju Trumpa a Ramallah. Palestyńczycy obawiali się, iż brak takich bezpośrednich kontaktów przyczyni się do pogłębienia podziału między Strefą Gazy a Zachodnim Brzegiem, które przecież oni chcą połączyć w myśl zasady "jedna władza, jedno prawo, jedna broń". Jakkolwiek Ramallah przyznaje, iż obecnie nie ma jeszcze zdolności do administrowania enklawą, to takie biuro koordynacyjne miałoby być krokiem pozwalającym na stopniową odbudowę tam swoich struktur. Jest to bardzo optymistyczne spojrzenie na sprawę, wręcz życzeniowe, bo gdyby miało okazać się, że IL zrównał Gazę z ziemią, a szejkowie ją odbudowali po to, by miało tam rządzić OWP/Fatah, to byłby to scenariusz z zakresu fantastyki, ale może i na taką sprawiedliwość dziejową rzeczywiście liczą Palestyńczycy, w końcu czekają już dziesiątki lat.Biblia a rebours.
Już wszyscy zdążyli się oburzyć (a może i wcale nie wszyscy się oburzyli) słowami amerykańskiego ambasadora w IL o „biblijnym prawie” współczesnego Izraela do tego, by rozszerzył nieco swoje ziemie, z jednej strony opierając się na Nilu, z drugiej - na Eufracie. To jest niestety żałość, jak wielu komentatorów wjeżdża przy okazji tej narracji z Biblią, że to takie dosłowne rozumienie jej słów. Tymczasem stawianie znaku równości między starożytnym a obecnym Izraelem jest dużym nieporozumieniem i nie wywodzi się z Biblii tylko z syjonizmu. Biblijnym Izraelem są obecnie wyznawcy Chrystusa, a nie potomkowie Żydów spod Białegostoku czy z innych partii Europy Środkowo-Wschodniej lub Ameryki. Ale zostawiając już Pismo Święte na boku, to warto powiedzieć, że wśród wielu państw protestujących przeciwko wywodowi Huckabee’ego zabrakło… Autonomii Palestyńskiej Nie dlatego, żeby życzyli sobie Wielkiego Izraela, ale po prostu ustawili się w takiej sytuacji, że trudno im oficjalnie krytykować USA. Oporów tego rodzaju nie ma Hamas, który od razu podsumował wizję amerykańskiego ambasadora jako „fantazje w temacie syjonistycznej ekspansji”. Najzabawniejsze w tej sytuacji jest to, iż przy tak jawnym wsparciu IL przez Biały Dom USA wciąż pozostają mediatorem (!) między Arabami (bo nie tylko Palestyńczykami) a IL. Są to rzeczywiście mediacje nowego wzoru, w którym zupełnie jawnie zrezygnowano z podstawowej zasady mediacji, jaką jest bezstronność mediatora.
Rozejm przerywany i uchylone Rafah. Rada Pokoju miała już swoje inauguracyjne posiedzenie, co w sytuacji Strefy Gazy, która była głównym tematem nasiadówki nic nie zmieniło. Tzn sytuacja się tam zmienia z dnia na dzień, ale na gorsze. Okazuje się, że IL rozszerza „strefę buforową”, co zwiększyło jego „stan posiadania” z 53% powierzchni enklawy do około 60. Od czasu uchylenia Rafah, tzn od 2 lutego przebrnęło przez to przejście 15 grup (bo nie ma tu ruchu ciągłego, a ludzie puszczani są w kolejnych, skoordynowanych wcześniej „transzach”), zawsze jednak są to grupy bardzo nieliczne. Ta 15-ta transza to 50 osób powracających. Podczas gdy na powrót do enklawy zapisało się…. 80 000 (!) osób. Z kolei jeśli chodzi o opuszczających Gazę w celu leczenia, to do 15 lutego IL wypuścił 811 osób, co stanowi 29% i tak nisko ustawionych limitów. Na ewakuację medyczną miałoby oczekiwać około 22 000 osób. Warto podkreślić, mimo 6 checkpointów na przejściu w Rafah (jakiś czas temu wymieniałam je wszystkie), całością zarządza IL. Nie należało się łudzić, że będzie inaczej, podobnego mechanizmu należy się raczej spodziewać w innych obszarach „współpracy” dla Gazy, np. w Radzie Pokoju Trumpa.
Przy okazji ataków izraelskich kolonialistów na Zachodnim Brzegu nie będę wymieniać tym razem ich lokalizacji, wspomnę natomiast o 19-nastolatku zabitym przez osadników w Mekhmas pod Ramallah. Kolejna ofiara śmiertelna, to już samo w sobie powinno skłaniać tzw społeczność międzynarodową do podjęcia działań, ale jest tu jeszcze jeden zasługujący na uwagę szczegół. Otóż zabity miał podwójne, palestyńsko-amerykańskie obywatelstwo. Chłopak miał po prostu amerykański paszport. Wymowna jest reakcja przedstawicieli imperium amerykańskiego, którzy zapewnili, iż „nie ma [dla nich] wyższego priorytetu niż bezpieczeństwo Amerykanów”, wyrazili gotowość udzielenia opieki konsularnej, ale… samego ataku osadników nie potępili (!). A my dziwimy się, że polscy „decydenci” nie umieli upomnieć się o Polaka, Damiana Sobóla zabitego przez IDF…(Na zdjęciu: moneta izraelska 10 agorot. Zgodnie z „teoria spiskową” widnieje na niej mapa Wielkiego Izraela).
∗∗∗