Flash z Palestyny, 13.2.2026
13/02/2026Gdy w Strefie Gazy trwa rozejm przerywany, tzn taki, w czasie którego armia IL przeprowadza ataki oraz wyburzenia pozostałości budynków, obecność palestyńska na Zachodnim Brzegu „niwelowana” jest w inny sposób, tzn poprzez zmiany prawne ułatwiające aneksję ziemi, poprzez „niezależne” rajdy osadników i także właśnie poprzez ekonomię. W zapaść wpędzany jest sektor publiczny, Zachodni Brzeg ma po prostu zbankrutować.
„Podejście gwarancyjne”. Tak nazywają przedstawiciele Hamasu swoją propozycję względem rozbrojenia. W czasie obecnie toczących się rozmów w Egipcie dotyczących „przejścia do II fazy rozejmu” bojownicy, odnosząc się do kwestii rozbrojenia, podkreślili, iż ich zdaniem „broń jest kluczowym zagadnieniem, które rozpatrywać można jedynie w szerszym politycznym kontekście, a nie jako warunek wstępny postawiony przez IL." Wspomniane podejście gwarancyjne to 5-10 lat rozejmu, w którym to czasie broń należąca do bojowników nie będzie przez nich publicznie eksponowana, ani też używana. Tymczasem strona amerykańska proponuje natychmiastowe złożenie przez bojowników tzw broni lekkiej (cokolwiek to znaczy), broń ciężka również ma zostać przekazana pod międzynarodową kuratelę, jednak już na przestrzeni miesięcy, od czego z kolei miałoby być zależne wycofanie sił IL z enklawy i zastąpienie ich Międzynarodowymi Siłami Stabilizacyjnymi. Biorąc pod uwagę, jak wygląda „rozejm” w wydaniu IL, trudno się dziwić, że Hamas nie chce przystać na tę propozycję (w oficjalnym przekazie mówią, że z ostateczną odpowiedzią czekają, aż jakakolwiek zostanie im przedłożona). Bo i w istocie jest to ten sam zabieg negocjacyjny, po prostu szwindel, którego użyto w Porozumieniach w Oslo i w wielu innych ustaleniach, w których stroną byli Palestyńczycy. Wygląda to tak, że od Palestyńczyków wymagane jest podjęcie realnych, podczas gdy ustępstwa ze strony IL są rozłożone w czasie, przez co nigdy do nich nie dochodzi. Tutaj już trzeba by wejść bardziej w sztukę negocjacji niż tylko wydarzeń historycznych, więc bardzo krótko: w negocjacjach przeciwne sobie strony powinny być sobie równe (z czym nie mamy z tym do czynienia. Z jednej strony stołu zasiada bowiem „jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie”, a w każdym razie potężne państwo, z drugiej - „terroryści”, w najlepszym razie Palestyńczycy nie mający za sobą własnego państwa). Druga sprawa to to, o czym wspomniałam wyżej, ustępstwa podejmowane przez strony muszą się równoważyć w tym samym czasie.
„Naruszenie pierwotnych praw narodu palestyńskiego”. To znów określenie ukute przez Hamas, odnoszące się tym razem do projektu Konstytucji opracowanego i poddanego debacie publicznej przez władze Autonomii Palestyńskiej. To temat na odrębny artykuł, w tym miejscu znów zmuszona jestem potraktować zagadnienie skrótowo. Pierwsza i najważniejsza rzecz. Konstytucja, jaka by ni była, jak widać pogłębia jedynie podziały między głównymi frakcjami palestyńskimi, Fatahem i Hamasem, co dla tzw sprawy palestyńskiej wróży bardzo źle. Druga rzecz, to fakt, iż przyjęcie ustawy zasadniczej zgodnie z założeniami Ramallah wymaga powszechnego referendum. Organizacja tegoż w obecnych warunkach, biorąc pod uwagę sytuację w Strefie Gazy oraz fakt, iż nie będzie zgody IL na przeprowadzenie referendum w Jerozolimie, przyczyni się co najwyżej do kolejnych podziałów i wzmocni wrogość między frakcjami. Tymczasem przyjęcie konstytucji bez takiego demokratycznego mandatu pogrąży wewnętrzną scenę polityczną w jeszcze większym chaosie.
Prognozy ekonomiczne dla Zachodniego Brzegu. Palestyński minister finansów poinformował, iż 2026 r. zapowiada się jako najtrudniejszy pod względem ekonomicznym w historii funkcjonowania władz Autonomii Palestyny. Podstawowa rzecz tutaj to to, iż IL zaprzestał przekazywania palestyńskiemu budżetowi wpływów z podatków, obcinając tym samym wpływ gotówki do Skarbu Państwa o około 70%. Dług publiczny Autonomii Palestyńskiej na koniec 2025 r. kształtował się na poziomie 15 426 miliardów USD. I to powinno nas interesować, bo „dziura budżetowa” zasypywana jest (oczywiście w niewielkiej części) z wpływów od donorów zewnętrznych, które w ubiegłym roku wyniosły około 850 milionów USD. Kryzys oceniany jest przez polityków i analityków palestyńskich nie jako coś tymczasowego, przejściowego, ale jako zagrożenie egzystencjalne dla Autonomii Palestyńskiej jako takiej.
Podsumowując, gdy w Strefie Gazy trwa rozejm przerywany, tzn taki, w czasie którego armia IL przeprowadza ataki oraz wyburzenia pozostałości budynków, obecność palestyńska na Zachodnim Brzegu „niwelowana” jest w inny sposób, tzn poprzez zmiany prawne ułatwiające aneksję ziemi, poprzez „niezależne” rajdy osadników i także właśnie poprzez ekonomię. W zapaść wpędzany jest sektor publiczny, Zachodni Brzeg ma po prostu zbankrutować. Podane wyżej liczby chyba jasno wskazują, iż zagraniczni donorzy (kraje arabskie, ale też jak najbardziej UE) mogą co najwyżej zastrzykami funduszy przedłużyć agonię, ale nie jej zapobiec. Tutaj jednak pojawia się pytanie w czyim tak naprawdę interesie jest utrzymywanie tego rodzaju „kroplówki”? Z jednej strony można by powiedzieć, iż dzięki tym pieniądzom Autonomia jeszcze jakoż zipie, ale z drugiej - wstrzymane przez IL pieniądze z palestyńskich podatków… zasilają jego budżet. Pozostawiam otwarte pytanie, czy aby nie jest tak, iż w polityce „pay” nie powinno się wiązać także z „play” - pay but only when you're able to play.
(Okładka: jedna z wiosek, Idhna, na Zachodnim Brzegu).
∗∗∗